sobota, 23 stycznia 2016

Jezioro Czchowskie - Czchów, Tropie

Tym razem zapraszam na wycieczkę w niezwykle malownicze okolice Jeziora Czchowskiego. Odwiedzimy XIV-wieczny zamek, kolebkę chrześcijaństwa w Małopolsce oraz przespacerujemy się środkiem Dunajca. Będzie to podróż pełna pięknych krajobrazów. Zwiedzimy miejsca, których wielu turystów zwiedzających Sądecczyznę w ogóle nie uwzględnia w swoich planach. Mam nadzieję, że tym postem uda mi się zachęcić czytelników do chociaż krótkiej wizyty w Czchowie i okolicach.

Tradycyjne galicyjskie domy z podcieniami na Rynku w Czchowie
Czchów - Romański lew na Rynku.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy na czchowskim Rynku. Mimo, że nie należy on do największych, to wyróżnia się znacznym nachyleniem powierzchni, zajmując w tej kategorii drugie miejsce w kraju. Zachował się na nim układ urbanistyczny z połowy XIV wieku. Najcenniejszym zabytkiem tego pełnego zieleni placu jest stojąca w centralnej części rzeźba św. Floriana i znajdująca się pod nią kamienna figura lwa pochodząca z nieistniejącego już romańskiego kościoła parafialnego. Warto też przyjrzeć się z bliska otaczającym Rynek domom z charakterystycznymi dla dawnej Galicji podcieniami. Tuż obok znajduje się dobrze zaopatrzony punkt informacji turystycznej oraz tradycyjna lodziarnia, z której nie omieszkaliśmy skorzystać, a której wyroby polecam każdemu odwiedzającemu Czchów.


Czchów - Panorama miasta wykonana z baszty zamkowej.
Po krótkim spacerze po Rynku nasze dalsze kroki skierowaliśmy w stronę ulicy Węgierskiej rozpoczynającej swój bieg właśnie pomiędzy wspomnianą wcześniej lodziarnią, a Informacją Turystyczną. Celem jest XIV-wieczny zamek. Po drodze mijamy Miejski Park Zieleni "Grodzisko", gdzie częściowo za pieniądze UE, urządzono nowoczesny plac zabaw dla dzieci, boisko do siatkówki plażowej oraz drewniane altany, w których można urządzać pikniki. Znajduje się tu także spory, bezpłatny parking. Ważna informacja dla rodziców podróżujących z dziećmi. Dojście do zamku położonego na niewielkim wzniesieniu poprowadzone jest leśną ścieżką przez co wyprawa z wózkiem może być problemem. Dlatego sugeruję użycie nosidełka lub siły własnych rąk.
Pierwsze wzmianki o budowli obronnej w okolicach Czchowa pochodzą z XIII wieku. Była to samotna baszta, która za zadanie miała strzec pobliskich dóbr ziemskich, szlaku handlowego na Węgry oraz przepraw przez Dunajec. O powstaniu w tym miejscu zamku możemy mówić dopiero w XIV wieku, kiedy do wieży dobudowano mury obronne oraz budynek mieszkalny. Przez wiele lat obiekt służył jako siedziba starostów czchowskich oraz jako komora celna dla dóbr sprowadzanych z południa będąc stopniowo rozbudowywanym. Upadek warowni to wiek XVI i XVII. Wynikał on w dużej mierze ze zmiany przebiegu głównych szlaków handlowych oraz ze złego zarządzania przez ówczesnych właścicieli. Do obecnych czasów przetrwała częściowo zrekonstruowana baszta (brakuje najwyższej kondygnacji) oraz fundamenty całej warowni oraz murów odkopane w latach 60-tych ubiegłego wieku. Na ich bazie zbudowano domek strażnika, w którym mieszczą się obecnie toalety, kasa biletowa, sklepik z pamiątkami oraz niewielka wystawa z makietą budowli. Wstęp na wieżę kosztuje 4 pln. Warto wspiąć się po krętych schodach bo z góry rozciąga sie wspaniały widok na cały Czchów, wzniesienia Beskidu Wyspowego, a także na dolinę Dunajca. W planach jest rekonstrukcja całego zamku. Oby komitetowi społecznemu, który się w tym celu ukonstytuował wystarczyło środków oraz zapału.

Czchów - Wieża zamkowa.
Po zwiedzeniu warowni udaliśmy sie do ostatniego miejsca, które postanowiliśmy zobaczyć podczas wizyty w Czchowie. Mowa tu o kościele p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, pochodzącym z 1346 roku. Zachowała się w nim XIV-wieczna gotycka polichromia. Uważana jest ona za jeden z najbardziej wartościowych i najstarszych przykładów malarstwa sakralnego na ziemiach Małopolski. Równie ciekawe co wnętrze świątyni jest to, co znajduje się wokół niej. Naszą uwagę przykuła przede wszystkim drewniana dzwonnica widoczna zarówno z Rynku jak i z warowni na wzgórzu. Oprócz niej bardzo ładnie prezentuje się również budynek plebanii, przypominający mały dworek. Warto odnotować jeszcze, że w miejscu dzisiejszego kościoła niegdyś stał inny, romański zbudowany z białego kamienia. Fakt ten jest o tyle istotny, że dawniejsza nazwa miasta brzmiała Biały Kościół i wywodziła się właśnie od koloru świątyni wyraźnie wyróżniającej się na tle innych zabudowań.
Czchów - My na tle drewnianej dzwonnicy kościoła p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny
Czchów - Kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny
Powoli opuszczamy już Czchów kierując się na drogę krajową 75 w stronę Nowego Sącza. Jedziemy do miejscowość Tropie. Po drodze mijamy jeszcze zamek Tropsztyn w Wytrzyszczce, który jest własnością prywatną, lecz w miesiącach letnich udostępnioną do zwiedzania. Zaraz potem odbijamy w lewo kierując się zgodnie ze znakami na Rożnów. Tu też przeprawiamy się na drugą stronę Dunajca. Po około dziesięciu kilometrach docieramy na miejsce. Samochód zostawiamy na bezpłatnym parkingu nieopodal sanktuarium św. św. Benedykta i Świerada, będącego kolejnym etapem naszej wycieczki.
 Tropie - Sanktuarium św. św. Benedykta i Świerada
Na początek kilka słów o świętych, którym poświęcone jest sanktuarium w Tropiu. Święty Świerad, który nosił klasztorne imię Andrzej urodził się w 2-giej połowie X wieku. Był pustelnikiem i ascetą, który wyróżniał się głęboką wiarą. Karol Wojtyła opisał go następującymi słowami: "Był jednym z głównych korzeni siły wiary w tej okolicy, pierwszym polskim misjonarzem poza granicami kraju, uznanym za jednego z największych ascetów chrystianizmu.". W okolicach Tropia miał on swoją pustelnie gdzie przez wiele lat przebywał i nauczał. Jednym z jego uczniów był św. Benedykt, drugi z patronów kościoła, który zginął śmiercią męczeńską napadnięty przez rozbójników. Jak głoszą podania miało to miejsce w okolicach Trenczyna  (obecnie zachodnia Słowacja), a jego ciało wrzucono żeby zatrzeć ślady do rzeki Wag. Obaj święci uznawani są przez Kościół (obok św. Wojciecha) za pionierów chrześcijaństwa na ziemiach polskich.
Zamek Tropsztyn w Wytrzyszczce - widok z Tropia
Tropie - Jezioro Czchowskie widok z kościoła św. św. Świerada i Benedykta.
Chyba nie można było sobie wymarzyć bardziej odpowiedniej lokalizacji do wybudowania świątyni, jak ta w której stoi sanktuarium w Tropiu. Piętnastometrowa skała, którą opływały wody Dunajca (dziś już Jeziora Czchowskiego), w tle wzniesienia Pogórza Rożnowskiego to idealne miejsce by oddawać się modlitwie i medytacji. Tak zapewne uważał św. Świerad wybierając akurat ten skrawek ziemi na swój erem. Zgodnie z lokalną tradycją (częściowo potwierdzającą się w zapisach historycznych) pierwszy kościół powstał zaledwie około 15 lat po śmierci pustelnika, mimo, że jeszcze nie świętego, ale już otaczanego kultem. Inicjatorem budowy miał być król Kazimierz Odnowiciel. Wtedy była to skromna, jednonawowa świątynia, która z czasem była rozbudowywana aż do roku 1634. Najcenniejszym skarbem kościółka są fragmenty XII-wiecznej polichromii (najstarsze malowidło w Polsce) oraz naścienny obraz przedstawiający wizerunek św. Stefana (króla i patrona Węgier). Warto też urządzić sobie krótki spacer w otoczeniu budowli. Doskonale widoczny jest Zamek Tropsztyn znajdujący sie po drugiej stronie jeziora. Przy odrobinie szczęścia uda się również podejrzeć kormorany żerujące na tym akwenie. Więcej informacji o sanktuarium św. św. Świerada i Benedykta można znaleźć na stronie: http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/
 
Na koniec naszej wędrówki po okolicach Jeziora Czchowskiego zatrzymaliśmy się jeszcze w jednym miejscu, które nas zaintrygowało. Mowa tu o znajdującej się kilkaset metrów od kościoła w Tropiu kładce linowej poprowadzonej nad Dunajcem. Ten wiszący most powstał w roku 1984 w miejsce poprzedniej bardzo niestabilnej konstrukcji. Dla okolicznych mieszkańców stanowi on zdecydowany skrót w drodze do sanktuarium, lecz dla turystów takich jak my jest ogromną atrakcją przejście tak długą kładką, którą do tego można rozbujać w pojedynkę i to w otoczeniu pięknych widoków na rzekę Dunajec.
Tropie - Kładka linowa Tropie-Witowice na Dunajcu.
Tropie - Kładka linowa Tropie-Witowice na Dunajcu.
Dzień spędzony nad Jeziorem Czchowskim był bardzo udanym dniem podczas naszego pobytu na Sądecczyźnie. Warto, podobnie jak my to zrobiliśmy, połączyć opisaną tutaj wycieczkę z wizytą w Rożnowie (patrz: post Małopolski Szlak Architektury Drewnianej) i w stronę Nowego Sącza pojechać malowniczą trasą widokową biegnącą wzdłuż Jeziora Rożnowskiego. W sezonie letnim nieopodal Czchowa w miejscowości Jurków działa polecane nam przez okolicznych mieszkańców kąpielisko Chorwacja, którego tym razem niestety nie udało nam się odwiedzić, aczkolwiek recenzje i opinie o nim są bardzo pozytywne. Może przy następnym pobycie uda się nam to sprawdzić. Tym czasem zachęcam do własnego odkrywania Beskidu, gdyż to jeden z najpiękniejszych i najbogatszych w tradycje regionów Polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz