In *Grecja* Europa Grecja kapitan Kostas Dimitriou Skiathos

Grecja - Skiathos

W tym poście będzie przede wszystkim dużo zabawy w typowym greckim stylu przy dźwiękach Sirtaki i Zorby, trochę pozwiedzamy, a na koniec zażyjemy relaksu na plaży mieniącej się w słońcu drobinkami miki. Zapraszam zatem na naszą relację z wycieczki na wyspę Skiathos.

Aby zwiedzić Skiathos zdecydowaliśmy się wykupić wycieczkę fakultatywną oferowaną przez naszego tour operatora. Uważamy, że to dobre rozwiązanie przy podróżowaniu z tak małym dzieckiem jakim była Madzia w momencie naszej greckiej eskapady. Dochodzi do tego fakt, iż na półwysep Pilion, z którego odpływają statki wycieczkowe na siostrzane wyspy Skiathos i Skopelos, bez wynajętego samochodu wcale nie tak łatwo się dostać. Owszem jest to opcja droższa niż załatwienie wszystkiego na własną rękę, ale wygodniejsza i z pewnością szybsza.

Ale dość już tego wymądrzania się... Miało być przecież imprezowo, nieprawdaż? No więc od początku. Nasz statek Elisabet Cruises, należący do floty jedynego w swoim rodzaju kapitana - Kostasa Dimitriou miał wypłynąć z niewielkiej miejscowości - Amaliapoli. Ledwo wysiedliśmy z autokaru, który podwiózł nas aż pod samą marinę, usłyszeliśmy skoczną muzykę płynącą z pokładu łodzi co stanowiło tylko zapowiedź tego, czego przez najbliższych kilka godzin mieliśmy być światkami, a również i uczestnikami. Nawet nie wiadomo kiedy, a już staliśmy się częścią wielkiej fiesty, podczas której nie dość, że uczyliśmy się choreografii do tradycyjnego Zorby i Sirtaki to jeszcze dzielnie walczyliśmy grupowo o zdobycie cennego trofeum w postaci ogromnej butli Metaxy. Żeby nie było, pierwszym wodzirejem był sam kapitan Kostas, który dwoił się i troił aby na jego statku po powrocie na ląd każdy znał układ taneczny do greckich hitów. Za kultowe można tu uznać powtarzane przez niego nieustannie zdanie - "Polaki nie ma brawa, nie ma Metaxa", które w dość obrazowy sposób powodowało większe zaangażowanie pasażerów w zabawę. Rejs z Amaliapoli do stolicy wyspy Skiathos, noszącej nomen omen tą samą nazwę co cała wyspa trwał około 2 godzin i szczerze powiedziawszy nawet nie mam pojęcia kiedy mi zleciał.
 
W drodze na Skiathos
Było 3 razy brawo, jest Metaxa.
W końcu docieramy do celu naszego rejsu. Przed nami miasteczko Skiathos. Jest dokładnie takie jak sobie wyobrażałem. Białe domy z czerwono-rudymi dachami i błękitnymi okiennicami, na wzniesieniu malowniczy kościół świętego Mikołaja, a nad morzem klimatyczny port pełen kołyszących się na falach łódek i statków, wokół którego rozłożyły się tawerny serwujące wszelkiego rodzaju ryby i owoce morza. Patrząc od strony Morza Egejskiego na panoramę Skiathos aż trudno uwierzyć, że liczy sobie ono jedynie niecałe dwa wieki, a jego budowa ruszyła dopiero w latach 30-tych XIX wieku.

 
Skiathos
Skiathos - Widok na wzgórze z Kościołem św. Mikołaja
Zwiedzanie Skiathos rozpoczynamy od jego najwyższego punktu czyli wzgórza, na którym wybudowano kościół św. Mikołaja ze stojącą przy nim wieżą zegarową pełniącą również funkcję dzwonnicy. Z tego doskonałego punktu widokowego możemy obserwować wszystkie najważniejsze i najciekawsze elementy miejskiej zabudowy oraz inne wyspy archipelagu Sporadów, jak choćby Skopelos. Naszą uwagę jednak najbardziej przykuł niewielki, porośnięty zielenią cypel rozdzielający oba miejskie porty. Znajduje się na nim zbudowana przez Wenecjan i rozbudowana następnie przez Turków twierdza Bourtzi. Dysponując ograniczoną ilością czasu (największa wada takich rejsów) to właśnie jej postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej podczas spaceru po mieście, troszkę ze względu na cień jaki dawały porastające go sosny, a częściowo z powodu mojego zamiłowania do takich obiektów. Wokół murów dawnej warowni, a dziś letniego teatru, stworzono ścieżki dla turystów wzdłuż których możemy podziwiać kwitnące na różowo oleandry oraz opuncje miodowe doskonale odznaczające się na tle szafirowego morza. Na cyplu możemy odwiedzić również jedną z najbardziej popularnych w Skiathos kawiarni oraz korzystając ze znajdującego się tu zejścia dostać na małą, skalistą plażę. 


Skiathos - Twierdza Bourtzi
Skiathos - kolor wody wokół Twierdzy Bourtzi
Skiathos - Twierdza Bourtzi

Kolejne kroki kierujemy znów do portu, z którego ruszamy na dalsze odkrywanie miasta. Tym razem postanowiliśmy się nieco zgubić wśród zakamarków i zaułków Skiathos i sprawdzić czy można znaleźć miejsca gdzie turyści tacy jak my docierają rzadko lub wcale. Niestety przy tak niedużej powierzchni i takiej ilości osób, które odwiedzają wyspę każdego dnia okazało się to niezwykle trudne. Znaleźliśmy za to kilka na prawdę interesujących sklepików i galeryjek, w których miejscowi artyści samodzielnie wytwarzają i sprzedają swoją sztukę i biżuterię.

Skiathos
Skiathos
Skiathos
Po kilku godzinach spędzonych w miasteczku, zjedzonych krewetkach (od autora: wstyd się przyznać ale pierwszy raz w życiu) oraz obserwowaniu jak na miejscowym lotnisku o jednym z najkrótszych pasów startowych w Europie ląduje kolejny samolot z turystami wróciliśmy do portu, aby znów zaokrętować się na nasz statek i popłynąć do ostatniego już punktu wycieczki - na plażę Koukounaries. Będąc w porcie nie sposób nie wspomnieć o tym, że posłużył za plan zdjęciowy do jednej ze scen słynnego musicalu Mamma Mia. I chociaż większość filmu nakręcono na Skopelos to Skiathos zabrała trochę tej sławy dla siebie reklamując i chwaląc się tym, że to oni gościli ekipę filmową z całą plejadą gwiazd.

Skiathos
Skiathos
Plaża Koukounaries, której nazwa w wolnym tłumaczeniu znaczy "plaża szyszkowa" należy do moich ulubionych plaż, na których zdarzyło mi się przebywać. Jej piasek jest miękki i mieni się drobinkami miki, przez co plaża wydaje się być zrobiona ze złota. Porozstawiane (niestety płatne) leżaki z parasolami z trzciny z jednej strony dają przyjemny cień, a z drugiej sprawiają, że czujemy się jak na Karaibach zapominając o bożym świecie. Jest to idealne ukoronowanie tego niesamowitego rejsu. Cudownie po całym dniu szaleństw wskoczyć do przyjemnie orzeźwiającej, krystalicznej wody i odprężyć się unosząc na jej powierzchni oraz obserwując maleńkie rybki przepływające między naszymi stopami...No dobra pewnie myśleliście, że to już koniec...Nie przy kapitanie Kostasie. Fiesta musi trwać więc całą drogę powrotną znów Zorba, Sirtaki, a nawet ku zdziwieniu wielu nasze rodzime Hej Sokoły :)
 
Skiathos - "Oswojony" jeżowiec
Skiathos - Plaża Koukounaries

Informacje praktyczne:
1) Na wyspę Skiathos możemy dolecieć bezpośrednio samolotem: czarterem z Polski (tylko sezon letni) lub z przesiadką np. w Salonikach. Można też skorzystać podobnie jak my ze statku lub promu. Wypływają one głównie z miasta Volos i półwyspu Pilion. Do Volos najłatwiej dostać się wynajętym autem oraz pociągiem z Larisy. Rozkłady kolei w Grecji dostępne na stronie: https://tickets.trainose.gr/dromologia/
2) Na pokładzie statków kapitana Kostasa Dimitriou można za 5 EUR zakupić płytę z grecką muzyką, która idealnie nadaje się na przykład do samochodu lub na party w stylu greckim. Jest to też super pamiątka z rejsu.
3) Będąc na Skiathos koniecznie trzeba spróbować ryb lub serwowanych w licznych tawernach owoców morza. Smakują o niebo lepiej niż u nas i są przyrządzane na tradycyjną, grecką modłę.
4) A w zasadzie powinno być jako pierwsze - daj się porwać zabawie i zapomnij o troskach codziennego dnia.

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz