poniedziałek, 18 kwietnia 2016

W czterech odsłonach: Liberec

Liberec to jedno z największych i najpiękniejszych miast w Czechach. Położony malowniczo w Górach Izerskich zachwyca swoją neorenesansową i neobarokową architekturą, jednocześnie stanowiąc doskonałą bazę do uprawiania sportów zimowych oraz turystyki górskiej. Oczywiście Małków nie mogło tam zabraknąć. Korzystając z urlopu spędzanego w Szklarskiej Porębie postanowiliśmy się więc wybrać na jednodniowy wypad do Liberca. Dodajmy, że kusił on nas praktycznie codziennie, kiedy tylko zdobywając kolejne szczyty w Karkonoszach, spoglądaliśmy w stronę Republiki Czeskiej. Charakterystycznego wierzchołka góry Ješted nie da się pomylić z żadnym innym. Nie pozostało nam więc nic innego jak zabrać aparat oraz kupić bilet kolejowy i ruszyć w drogę prosto na spotkanie z tym urokliwym miejscem. Zapraszam na 4 odsłony Liberca oczami Małków.

Odsłona 1. Góra Ješted
 
Liberec - Góra Ješted. Wieża telewizyjna.
Liberec - Góra Ješted. Rzeźba Jarosława Róny "Dzieci z Marsa" 2003
Góra Ješted wznosi się na wysokość 1012 m n.p.m. Na jej szczycie w 1965 roku za sprawą miejscowego architekta Karla Hubaczka rozpoczęto budowę wieży radiowo-telewizyjnej wraz ze schroniskiem turystycznym i restauracją. Dzięki charakterystycznemu stożkowatemu kształtowi oraz doskonałemu wpasowaniu w zarys samej góry budowla stała się wizytówką i symbolem Liberca. Na Ješted można wejść, wjechać autem lub koleją gondolową. My, mając tylko jeden dzień, skorzystaliśmy z tej ostatniej opcji zwłaszcza, że kupując bilet kolejowy Euro-Nysa (oferta na stronach PKP, my dowiedzieliśmy się od konduktora w pociągu) wjazd gondolą mieliśmy za free. Do dolnej stacji kolejki możemy dojechać tramwajem linii 3, dzięki któremu mamy świetną komunikację z całym centrum miasta. A jak wrócić ze szczytu? Można oczywiście tą samą drogą...ale dla miłośników adrenaliny sprytni Czesi wymyślili zjazd na dwukołowcach, które wypożyczymy przy schronisku i oddamy na dole. Można?...Można


Odsłona 2: Ratusz 

Liberec - Ratusz
Gdy tylko weszliśmy na liberecki Rynek i naszym oczom ukazał się "ON" - Ratusz, to zgodnym chórem (a raczej duetem) wypowiedzieliśmy przeciągłe WOW. Chwilę później nasze aparaty poszły w ruch, pstrykało aż miło. Po naszej reakcji widać było, że ówczesne elity Liberca osiągnęły zamierzony, a przy tym ambitny cel - siedziba władz miejskich miała powalać przybyszów i to tak żeby zapamiętali to miejsce na zawsze. Budynek został ukończony w 1893 roku i co ciekawe wcale nie stanął na miejscu poprzednika, który był za mały i za skromny. Żeby nie było Stary Ratusz należało przed rozbiórką godnie pożegnać, co też czyniono z honorami przez 4 tygodnie. Dziś na libereckim Rynku możemy oglądać zarysy murów tegoż budynku oznaczone innym kolorem kostki brukowej. Jak mieć szczęście to mieć szczęście. Tego dnia Małki je miały. Okazało się, że Liberec świętował dzień Unii Europejskiej i wejście do większości zabytków, w tym i do wnętrz ratuszowych było darmowe. Kto by nie skorzystał z takiej okazji... W środku budowla robi podobne wrażenie co zewnętrzna fasada czyli urzeka. Na nas największe wrażenie zrobiła piękna Sala Ceremonialna zdobiona drewnianą boazerią oraz piękne witraże.

Odsłona 3. Rynek i Stare miasto

Liberec - Rynek
Liberecki Rynek swój obecny wygląd uzyskał w XIX wieku, kiedy to głównie za sprawą rozwoju przemysłu tekstylnego miasto zaczęło się w szybkim tempie bogacić i rozwijać. Powstały wtedy piękne secesyjne i eklektyczne kamienice zdobiące po dziś dzień główny plac miasta. Nam jednak najbardziej przypadła do gustu fontanna z Neptunem stojąca w miejscu Starego Ratusza. Ogólnie rzecz biorąc warto po prostu przespacerować się wokół Rynku i po odchodzących od niego uliczkach i delektować się widokiem pięknych kamienic pełnych detali i zdobień. Okolica Rynku to też najlepsze miejsce by coś przekąsić lub napić się kawy. Lokali nie brakuje i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno pod względem rodzaju kuchni jak i zamożności portfela.

Odsłona 4. Domy Waldsztejnskie

Liberec - Domy Waldsztejnskie
Odsłona czwarta to sentymentalna podróż do tego co było, a co zostało bezpowrotnie utracone. Udaliśmy się na najkrótszą ulicę w całym Libercu - ul. Wietrzną, liczącą sobie jedynie 53 metry, aby przyjrzeć się z bliska najstarszym domom mieszczańskim w Libercu. Chodzi tu o tak zwane Domy Waldsztejnskie pochodzące z XVII wieku. Nie wiem dlaczego ale jakoś mam słabość do budynków z muru pruskiego i od razu wyobrażam sobie jak mogło wyglądać dzielnica miasta cała zabudowana podobnymi domami. Obecnie w tych trzech, jedynych zachowanych, mieści się część administracyjna przylegającej doń szkoły wraz z gabinetem dyrekcji tejże placówki oświatowej. I tym razem mieliśmy szczęście, ponieważ zazwyczaj niedostępne dla osób postronnych, dzięki dniom UE, były one otwarte dla zwiedzających. Co więcej po wnętrzach oprowadzał nas sam dyrektor szkoły.

Poza opisanymi tu miejscami Liberec ma znacznie więcej do zaoferowania i może stanowić idealny cel jednodniowego lub weekendowego wypadu. Ze względu na ograniczenia czasowe musieliśmy z czegoś niestety zrezygnować. Tym razem padło na ZOO, w którym znajdziemy chociażby białe tygrysy oraz na jeden z najładniejszych (ponad 120-letni) Ogród Botaniczny. A propos tego drugiego to bardzo ciekawy jego opis znajdziemy na blogu filipdutka.pl klikając na poniższy link: http://www.filipdutka.pl/liberec-prawdopodobnie-najlepszy-ogrod-botaniczny/ . Nie udało nam się przejść również malowniczej, położonej praktycznie w centrum miasta trasy spacerowej wokół zapory wodnej Stary Harcov. Cóż... Mamy przynajmniej idealny powód by znów zawitać w gościnne progi Liberca co z pewnością uczynimy przy najbliższej nadarzającej się okazji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz