In *wielkopolskie* biblioteka hendlowska Czech dęby rogalińskie Europa Europa środkowa galeria obrazów Lech Polska Raczyńscy Rogalin Rus Wielkopolska wielkopolskie

Rogalin - Tam gdzie się spotykają Lech, Czech i Rus.


Kiedy przypadkowo zobaczyliśmy w Internecie krótki artykuł dotyczący pałacu w Rogalinie od razu wiedzieliśmy, że to będzie jedno z tych miejsc, które na pewno odwiedzimy przy najbliższej nadarzającej się okazji. Nie przypuszczaliśmy jednak, że takowa pojawi się już kilka tygodni później w trakcie wrześniowego wypadu na Ziemię Lubuską. Wszakże od Babimostu, w którym mieszkaliśmy, do tej wielkopolskiej miejscowości dzieliło nas zaledwie 1,5 godziny drogi autem. Nie wahaliśmy się ani minuty i praktycznie momentalnie podjęliśmy decyzję iż jeden dzień poświęcimy właśnie na zwiedzanie dawnego majątku Raczyńskich.

Droga okazała się nieco dłuższa niż to zakładały nawigacje, głównie ze względu na ogromną ilość ciężarówek. Zupełnie jakby wszyscy kierowcy TIR-ów umówili się, że tego dnia będą podążać do Poznania. Dopiero po dwóch godzinach jazdy udało nam się dotrzeć do celu. Z nieukrywaną radością opuszczaliśmy samochód zostawiając go na płatnym parkingu zlokalizowanym jakieś 100 metrów od bramy głównej prowadzącej na teren rezydencji. Gdy tylko przekroczyliśmy jej żelazną furtę od razu dało się odczuć, że Rogalin jest szczególnie popularny wśród nowożeńców. Mimo dość wczesnej pory, było około 10 rano, kilka par młodych urządzało sobie w najlepsze sesje ślubne. Postanowiliśmy pójść w ich ślady. Rozłożyliśmy się więc na błoniach, ustawiliśmy statyw i zaczęliśmy cykać fotki. Jak tego nie robić gdy przed oczami ukazuje się przepiękny pałac, którego nie powstydziłyby się najznamienitsze rody w Europie? Po prostu się nie da :)


Pałac w Rogalinie (od strony bramy głównej)
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzenia wnętrz dawnej rezydencji Raczyńskich. Zdecydowaliśmy się przy tym na zakup pełnego karnetu. Kosztuje on 35 złotych i poza samym gmachem obejmuje również trzy inne wystawy: Galerię obrazów, Gabinet londyński oraz Powozownię. Ten wariant jest najkorzystniejszy, ale oczywiście nie jedyny. Bilet do każdego z obiektów można nabyć osobno i łączyć w dowolnych konfiguracjach. Wszelkie informacje o cenach znajdziecie tutaj, a także w kasie muzeum mieszczącej się w niepozornym, białym budynku dawnego czworaku tuż obok bramy głównej i parkingu. Warto wejściówki nabyć od razu po przyjeździe ponieważ przy samym pałacu nie ma już żadnej innej kasy i trzeba się wracać kilkaset metrów, o czym sami boleśnie się przekonaliśmy.

Budynek kasy muzealnej mieszczący się w dawnym czworaku.
Oprowadzanie po wnętrzach pałacowych odbywa się o konkretnych godzinach. Muzeum postawiło na nowoczesność, więc przy wejściu otrzymaliśmy zestawy słuchawkowe przez które mogliśmy posłuchać o historii, ciekawostkach oraz wyposażeniu znajdującym się w rezydencji. Dużym plusem jest to, że wszelkie informacje podawane są w przystępnej formie, bez zbędnego rozwlekania się nad opisem jednego przedmiotu czy obrazu. Minusem zaś brak możliwości dopytania przewodnika o dodatkowe, interesujące nas fakty. Cały system zdalnego oprowadzania zaopatrzony jest w czujniki automatycznie zmieniające nagranie wraz z każdym kolejnym pokojem. Szacunkowy czas przejścia całej trasy to około 45 minut. No chyba, że zwiedza się z Madzią :). Już w pierwszym pomieszczeniu dziecko zaczęło się nudzić i głośno o tym dawać znać. Po szybkiej konsultacji postanowiliśmy, że Ola poczeka na zewnątrz i wejdzie z następną grupą turystów podmieniając w ten sposób mnie. Z pomocą przyszła nam jednak przemiła obsługa. Jedna z pracujących w nim Pań zaproponowała, że weźmie dziewczyny szybciej i pokaże wszystkie sale przekazując jedynie najważniejsze informacje i ciekawostki. O dziwo to rozwiązanie w przypadku naszej córki sprawdziło się znakomicie bo wyszła z budynku z uśmiechem od ucha do ucha, wciąż jeszcze będąc pod wrażeniem schodów, które pokonywała kilkukrotnie w obie strony.

Pałac w Rogalinie
Rogaliński pałac powstał w drugiej połowie XVIII wieku. Jego pomysłodawcą i fundatorem był Kazimierz Raczyński, wielki patriota, pełniący funkcję starosty wielkopolskiego oraz pisarza koronnego na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Przez kolejne dziesięciolecia zarówno rezydencja jak i jej otoczenie były stale upiększane. W międzyczasie przebudowano część wnętrz, zmieniając ich pierwotne przeznaczenie. W dawnej sali jadalnej powstała jedyna w swoim rodzaju biblioteka, zwana później od nazwiska projektanta Zygmunta Hendla - hendlowską, a w sali balowej zbrojownia - pierwsza izba muzealna na terenach Wielkopolski. Szczęście od Rogalina odwróciło się dopiero wraz z rozpoczęciem II Wojny Światowej i wkroczeniem na tereny Rzeczypospolitej wojsk Trzeciej Rzeszy. Wówczas odebrano Raczyńskim ich posiadłość i utworzono w niej ośrodek szkoleniowo-edukacyjny dla Hitlerjugend. O dziwo sama bryła pałacu przetrwała zawieruchę wojenną bez szwanku, ale rozgrabiono i zniszczono praktycznie całe wyposażenie znajdujące się w budynku.

Tym razem postanowiliśmy nie robić zdjęć wnętrzom tylko bez reszty oddać się podziwianiu i chłonięciu przekazywanych informacji i ciekawostek. Udało nam się jednak wyszperać w internecie krótki film, na którym prezentowane są stare, przedwojenne fotografie majątku w Rogalinie.

Żródło: https://youtu.be/Nqg1RI-D0g8, Autor: palacrogalin1

To co mieliśmy okazję podziwiać w trakcie zwiedzania rezydencji niestety w większości było jedynie wiernym odwzorowaniem wystroju wnętrz, stworzonym na podstawie starych fotografii oraz opisów i wspomnień przekazanych przez służbę oraz rodzinę. Oryginalnych elementów pozostało w pałacu na prawdę niewiele. Mimo wszystko uważamy jednak, że zdecydowanie warto wydać pieniądze na bilet, gdyż wykonano tu kawał doskonałej pracy. Wszystkie zobaczone przez nas sale wyglądały jakby czas zatrzymał się tam we wrześniu 1939 roku. Dołożono wszelkich starań by odtworzyć nawet takie szczegóły jak wzór i kolor obić materiałowych na ścianach. Prawdziwym majstersztykiem okazała się jednak biblioteka hendlowska zrekonstruowana w całości, według oryginalnego projektu przechowywanego w Muzeum Narodowym w Krakowie. Trzeba przyznać, że to pomieszczenie zrobiło na nas ogromne wrażenie. Szczególnie podobały nam się piękne spiralne schody prowadzące na ogrodzoną zdobną balustradą galerię oraz zdobiony herbami Raczyńskich i Potockich sufit. Wielka szkoda, że nie dotrwał do naszych czasów ogromny, liczący ponad 11 tysięcy pozycji księgozbiór wydawnictw o sztuce, który był w niej wcześniej przechowywany. W czasie wojny udało się go wprawdzie wywieźć z Rogalina do Poznania, lecz został zniszczony podczas bombardowań stolicy Wielkopolski. Jego odtworzenie obecnie jest praktycznie niemożliwe.

Rogalin - W drodze do budynku Galerii Obrazów
Ulubiony obraz Madzi - "Wszyscy na koniku"
Raczyńscy byli powszechnie uznawani za koneserów i mecenasów sztuki. Do Rogalina przybywało wielu wybitnych twórców, pisarzy i malarzy. Szukali oni natchnienia w otoczeniu starych dębów rosnących w parku krajobrazowym założonym i włączonym do majątku w XIX wieku. Bywali tu chociażby Henryk Sienkiewicz i Jacek Malczewski. Zamiłowanie rodziny do sztuki nie sprowadzało się jednak jedynie do goszczenia wybitnych artystów. Edward Aleksander, prawnuk fundatora pałacu Kazimierza, postanowił stworzyć bowiem niezwykłą kolekcję malarstwa polskiego. Ten gromadzony przez niemal cztery dekady zbiór liczył prawie 500 pozycji takich twórców jak Matejko, Wyczółkowski, Fałat, Gierymski, Boznańska, Malczewski oraz wielu innych. Raczyński od początku kupował obrazy z myślą by udostępnić je szerszej publiczności. Jego marzenie zostało spełnione w 1910 roku wraz z ukończeniem budowy galerii. Również ten budynek przetrwał wojenne czasy i do dzisiaj spełnia swoją pierwotną rolę. Od ilości umieszczonych tam dzieł może się na prawdę zakręcić w głowie. Na co dzień wystawianych jest około 250 obrazów, a ukoronowaniem całej wędrówki jest wizyta w ostatniej sali gdzie znajduje się płótno Jana Matejki "Dziewica Orleańska". Co ciekawe, Madzi wizyta w galerii również zdecydowanie przypadła do gustu. W swoim stylu, gdy tylko zobaczyła, znajdujący sie w holu wejściowym obraz Józefa Brodowskiego "Bielany pod Warszawą", na którym były konie (zdjęcie powyżej), usiadła na schodach naprzeciw niego i nie miała ochoty już oglądać innych. Spędziła tak z dobrych kilka minut. Znów musieliśmy zwiedzać na raty, ale przynajmniej był spokój, a i dziecko wyglądało na szczęśliwe. Dopiero po dłuższych namowach i zachętach taty i przemiłych Pań z obsługi, w końcu ruszyła dalej by na innych malowidłach odnaleźć jeszcze kotki, krowy i inne zwierzęta. Na oficjalnej stronie Pałacu można także odbyć wirtualny spacer po galerii - http://rogalin.mnp.art.pl/Repository/panorama/index.html

Jak widać sztuka pochłonęła nasze dziecko w całości :)
Również dwie pozostałe ekspozycje prezentowane w Rogalinie zasługują na to, by napisać o nich chociaż kilka zdań ale przede wszystkim by je odwiedzić. W naszym przypadku na pierwszy ogień poszedł Gabinet Londyński zlokalizowany w północnym skrzydle pałacu. Jest to swoista izba pamięci poświęcona Edwardowi Bernardowi, ostatniemu męskiemu potomkowi rodu Raczyńskich z linii wielkopolskiej i byłemu prezydentowi RP na Uchodźstwie. To on na 3 lata przed swoją śmiercią (zm. w 1993 roku w Londynie w wieku 101 lat) zapisał cały rogaliński majątek Fundacji im. Raczyńskich działającej przy Muzeum Narodowym w Poznaniu, dzięki czemu dziś może go zwiedzić każdy turysta. Wystawa przedstawia wierne odwzorowanie brytyjskiego gabinetu prezydenta przy Londyn 8, Lennox Gardens, w którym bywały takie tuzy ówczesnego świata jak chociażby Winston Churchill. Poza typowymi przedmiotami użytkowymi podarowanymi Rogalinowi przez rodzinę, można tu też podziwiać ordery i odznaczenia, jakie otrzymał on podczas swojej kariery w dyplomacji czy też pięknie zdobiony strój galowy. Dla nas jednak numerem jeden okazały się portrety przodków wiszące na korytarzu prowadzącym do właściwej ekspozycji. To tak zwana galeria antenatów, która była obowiązkowym elementem wystroju i chlubą każdej szlacheckiej rezydencji. Co ciekawe, ta która obecnie prezentowana jest w pałacu pochodzi z miejscowości Gaj Mały. Została ona odzyskana i sprezentowana Muzeum Narodowemu w Poznaniu dzięki staraniom Józefa i Edwarda Bernarda Raczyńskich.

Madzia przed wejściem do Gabinetu Londyńskiego.
Druga ekspozycja, umiejscowiona w pałacowej Powozowni, jest niczym innym jak wystawą dawnych zaprzęgów konnych, kufrów podróżnych oraz sań używanych w minionych stuleciach. Miejsce to szczególnie przypadło do gustu naszej córce. W końcu nie za często ma się możliwość oglądania tylu "pociągów", jak sama je nazywała, w jednym czasie. Dla własnego spokoju, po pierwszej próbie tłumaczenia, odpuściliśmy sobie i więcej nie wyprowadzaliśmy jej z błędu. Jeżeli jesteście ciekawi tego co można zobaczyć na tej ekspozycji zapraszamy do obejrzenia filmu autorstwa STRABSEN znajdującego się pod tym linkiem: https://youtu.be/rd_uYow-9d8

Rogalin - Polana Dębów Zabytkowych
Po krótkiej przerwie na jedzenie w znajdującej się nieopodal rezydencji niewielkiej burgerowni (bardzo smacznie, tanio i miła obsługa) postanowiliśmy zwiedzić park krajobrazowy i przyjrzeć się z bliska słynnym, kilkusetletnim dębom. Co ciekawe zanim pierwszy raz przeczytaliśmy o Rogalinie, nie mieliśmy pojęcia o ich istnieniu, lecz nasi rodzice od razu nazwę miejscowości skojarzyli, nie z pałacem, lecz właśnie z tymi szlachetnymi drzewami. Trzy najbardziej znane z nich noszą imiona legendarnych władców z mitu założycielskiego o Polsce: Czecha, Lecha i Rusa. Zlokalizowane są one na tak zwanej Polanie Dębów Zabytkowych, do której prowadzi dobrze oznakowana droga. Największy z nich Rus ma obwód aż 9,13 metrów i na prawdę robi duże wrażenie, zwłaszcza jeżeli jest się osobą, która nigdy wcześniej nie miała okazji podziwiać tak wiekowych pomników przyrody. Do dzisiejszych czasów przetrwał jeszcze Lech (6,33 m. obwodu), natomiast Czech, który miał 7,35 m. obwodu jest martwy już od 1992 roku, więc jedyne co pozostało po nim to suchy, gruby kikut. Dla jego upamiętnienia kilka metrów dalej posadzono już nowy okaz. Może za kilkaset lat nasze praprawnuki będą się zachwycać właśnie nim. Zresztą w parku naliczono około 1400 egzemplarzy dębu szypułkowego z obwodem pnia ponad 2 metry, co stanowi o wyjątkowości tego miejsca, które już 100 lat temu było inspiracją dla wielu malarzy

Dęby rogalińskie - Na pierwszym planie Czech, z tylu Rus
Dęby rogalińskie - Lech
Jeżeli myśleliście, że to już koniec atrakcji i ciekawych miejsc w Rogalinie to musimy Was szybko wyprowadzić z błędu. Pomiędzy parkiem krajobrazowym, a samym pałacem znajdziecie jeszcze niewielki aczkolwiek urokliwy ogród francuski, który zamyka sztucznie usypany kopiec zwany Parnasem. Dawniej gdy drzewostan był niższy rozciągał się z niego malowniczy krajobraz na rozległe łąki nad Wartą. Obecnie zaś jest to idealne miejsce na urządzenie sobie małej sesji fotograficznej z rezydencją w tle. Oczywiście jeżeli nie straszne są Wam chmary komarów, które tego dnia wzięły sobie za punkt honoru by wypić jak najwięcej naszej krwi.

Pałac w Rogalinie (od strony parku i ogrodu francuskiego)
Mała sesja w przypałacowym ogrodzie
Rogalin - Ogród francuski
Na koniec naszej wizyty w Rogalinie postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jedno ciekawe miejsce znajdujące się w pobliżu pałacu - Mauzoleum Raczyńskich. Znajduje się ono w niewielkim kościele z lat 1817-1820 wzorowanym na antycznej świątyni maison carree z czasów rzymskich stojącej we francuskim Nimes. Wprawdzie samych krypt, w których spoczywa kilka pokoleń rodziny (począwszy od fundatora majątku Kazimierza, a skończywszy na Edwardzie Bernardzie) nie udało nam się zwiedzić ale i tak mieliśmy szczęście bo akurat skończył się ślub i drzwi do kościoła były otwarte. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie skorzystali z okazji i nie zajrzęli do niego. Wnętrze jednak nas rozczarowało bo w porównaniu do samej bryły świątyni było nad wyraz skromne.

Rogalin - Mauzoleum Raczyńskich
Rogalin - Mauzoleum Raczyńskich
Z całą pewnością wyjazd do Rogalina był tym, który zapamiętamy na długo jako jedną z najciekawszych naszych wycieczek po Polsce. Nie dość, że nie brakuje tu atrakcji i pięknych zakątków to jeszcze do tego spotkaliśmy się z niezwykłą gościnnością i uprzejmością obsługi, która robiła wszystko aby nasz pobyt był ogromną frajdą nie tylko dla nas ale i dla Madzi. Czy były jakieś minusy? Hmm. Po dłuższym zastanowieniu możemy wskazać płatne toalety i chmary komarów w parku ale przy tak ogromnej ilości zalet Rogalina to staje się jedynie drobnostką. Jeżeli będziecie przebywać gdzieś w okolicach Poznania koniecznie zaglądnijcie do dawnej rezydencji Raczyńskich. Gorąco polecamy.

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz