Kraina Otwartych Okiennic

 

Kraina Otwartych Okiennic

Tym razem nie będzie spektakularnych budowli, miejsc zapełnionych szczelnie turystami, ani atrakcji rodem z parku rozrywki. Będzie za to pięknie, swojsko, klimatycznie i praktycznie na "samym końcu świata". Dodajmy, końcu do którego wcale nie tak łatwo było dojechać, ale o tym nieco później. Zabieramy Was do trzech miejscowości Trześcianka, Soce i Puchły, tworzących tak zwaną Krainę Otwartych Okiennic.

Kraina Otwartych Okiennic
Magiczne okiennice we wsi Soce

Zacznijmy od tego, że Kraina Otwartych Okiennic nie była dla nas w tej podróży opcją pierwszego wyboru. Prawdę powiedziawszy, po zwiedzeniu rozsławionego nawet za granicami Polski, aczkolwiek naszym zdaniem odrobinę przereklamowanego Zalipia i jego malowanych chat, dość sceptycznie podchodzimy do chwytliwych sloganów kreowanych przez samorządowe jednostki odpowiedzialne za lokalną turystykę. O wizycie zadecydował więc spontan zainicjowany przez Olę i fakt, że jadąc z Białegostoku do Lublina tylko lekko musieliśmy nadłożyć drogi. Klamka zapadła, nawigacja została ustawiona na wieś Soce (losowo) i niech się dzieje wola nieba, najwyżej chwilę się pokręcimy po okolicy, wsiądziemy do auta i wrócimy na główną trasę...

Kraina Otwartych Okiennic
Wieś Soce

Kraina Otwartych Okiennic - jak dojechać?

Aby dojechać do Krainy Otwartych Okiennic trzeba w Zabłudowie zjechać z DK nr 19 na wojewódzką 685 prowadzącą w kierunku Białowieży. Czas przejazdu pokazywany przez Google to około 15 minut. No dobra tyle teoria. Jak wyglądało to w praktyce? Dobrze było do momentu, gdy musieliśmy zjechać z głównej drogi i skręcić już na same Soce. Wówczas zaczęły się schody, długie szutrowe schody, na których jadąc 20-30 km/h, modliliśmy się żeby w załadowanym do granic możliwości Crossiku nie uszkodzić zawieszenia. I nie żeby ta droga była dziurawa, co to to nie, po niej po prostu na całej długości przejechała chyba koparka zostawiając charakterystyczny ślad swoimi gąsienicami. Trzęsło jak cholera. Być może była to po prostu kwestia objazdu - trwał wtedy jakiś remont - ale w pewnym momencie z duszą na ramieniu żałowaliśmy swojej decyzji. Na szczęście jedyny raz, bo potem było już tylko super.

Kraina Otwartych Okiennic
W drodze do wsi Soce. Jazda takimi drogami nie należy do najprzyjemniejszych.

Soce - pierwsze wrażenie

Jak już wspominaliśmy nie spodziewaliśmy się ujrzeć na miejscu jakichkolwiek cudów, aczkolwiek byliśmy bardzo ciekawi, czy Soce nas czymś urzekną. Gdy dotarliśmy do celu, zostawiliśmy auto na poboczu głównej drogi wiodącej przez wieś i ruszyliśmy na szybki rekonesans. Wystarczyło ledwie kilka chwil i nasze twarze rozpromienił szeroki uśmiech. Kolorowo wymalowane okiennice rzeczywiście były i to praktycznie w każdym mijanym domu. Nie tak jak w Zalipiu, na pojedynczych gospodarstwach. Dziarsko chwyciliśmy więc za aparat, aby uwiecznić ten malowniczy zakątek, prawie na rubieżach naszej szanownej Rzeczypospolitej.

Kraina Otwartych Okiennic
Wieś Soce
 
Możecie zapytać czy Soce nas czymś zaskoczyły? Odpowiedź brzmi nie, i bardzo dobrze, że tak się stało. Jadąc bowiem do Krainy Otwartych Okiennic właśnie taki klimat chcieliśmy zobaczyć. Drewniane domy, a wokół nich zielone ogródki z kwitnącymi malwami, czy czerwoną od owoców kaliną. Niewielka ławeczka przed płotem - pewnie lokalne centrum spotkań. Kapliczka umajona kwiatami. No i to, co wyróżnia właśnie to miejsce, czyli malowane okiennice. Było wszystko, a do tego jeszcze praktycznie zero komercji. Brak sklepów z tandetnymi chińskimi pamiątkami, brak tłumów turystów, parkingów dla autokarów. W zamian za to cisza, spokój i nieodparte poczucie, że właśnie natrafiło się na wieś wzorcową, taką z najlepszych wyobrażeń.
 
Kraina Otwartych Okiennic
Okoliczności przyrody w Socach

Kraina Otwartych Okiennic
Okoliczności przyrody w Socach

Muzeum Wsi Soce

Nie myślcie sobie, że o zbłąkanych turystach nikt tu nie pamięta i że nie pojawiają się już pierwsze nieśmiałe inicjatywy zarobku na rosnącej popularności miejsca. Co to to nie. Wystarczy spojrzeć na Google Maps, gdzie widać, iż w okolicach można chociażby wynająć pokój w jednej z kilku agroturystyk. Jednakże co innego baza noclegowa, a co innego muzeum, którego akurat na tym przysłowiowym "końcu świata" absolutnie się nie spodziewaliśmy. A jednak... Przechadzając się po wsi na płocie jednego z domostw zauważyliśmy przybitą drewnianą tablicę "Muzeum Wsi Soce", a pod nią doklejoną kartkę papieru z numerem telefonu kontaktowego. Pomyśleliśmy - zadzwońmy - co nam szkodzi, skoro już tu jesteśmy, choć prawdę powiedziawszy w ówczesnych pandemicznych czasach raczej nie spodziewaliśmy się, że ktokolwiek odbierze.

Kraina Otwartych Okiennic
Muzeum Wsi Soce

Okazało się jednak, że byliśmy w błędzie, bo wprawdzie miła pani po drugiej stronie słuchawki oświadczyła ze smutkiem, iż musieli z mężem pojechać na większe zakupy do Bielska, ale żebyśmy się nie martwili i chwilkę zaczekali, to za maksymalnie 10 minut zjawi się ich syn i nam otworzy muzeum. I w ten oto sposób bramy do zwiedzenia Muzeum Wsi Soce zostały przed nami uchylone.

Kraina Otwartych Okiennic
Spotkamy się kiedyś u studni z wiecznie żywą wodą...

Kraina Otwartych Okiennic
Muzeum Wsi Soce
 
Długo się zastanawialiśmy, jak opisać zwiedzanie tego miejsca. No bo z jednej strony nie jest to typowe, lokalne  muzeum, gdzie w lekko przykurzonych gablotach stoją artefakty maści wszelakiej, z drugiej zaś ciężko mówić również o typowym skansenie. Można powiedzieć, że to taka trochę hybryda, prywatna inicjatywa, w której zostajemy zaproszeni do wnętrza zabytkowego domostwa należącego od pokoleń do tej rodziny, jak również podziwiamy gromadzone przez nich przez lata przedmioty codziennego użytku (dla mieszczuchów takich jak my, nierzadko kompletnie nieznane). Całość jest może nieco chaotyczna, ale w ostatecznym rozrachunku miła dla oka. Poza tym zaskoczyło nas to, że właściciele nie żądają konkretnej kwoty za oprowadzenie. Każdy może zapłacić tyle ile uważa za stosowne.     

Kraina Otwartych Okiennic
Muzeum Wsi Soce

Kraina Otwartych Okiennic
Muzeum Wsi Soce

Puchły - Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej

Miejscowości Soce i Puchły dzieli mniej więcej 4 kilometry, które niestety znów musieliśmy pokonywać szutrową, niezbyt komfortową drogą. Warto było jednak "zaryzykować", gdyż u celu czekała całkiem przyjemna nagroda - możliwość podziwiania drewnianej Cerkwi pw. Opieki Matki Bożej. Dodajmy, że świątynia ta jest uznawana za jedną z najładniejszych na całym Podlasiu. Nie ma się co zresztą dziwić, bo po pierwsze jest ona naprawdę malowniczo położona pośród wiekowych lip i dębów uznawanych za pomniki przyrody. a po drugie przyciąga wzrok zarówno swoją nieco bajkową bryłą, jak i nietypowym, intensywnie błękitnym kolorem. Ten ostatni to efekt renowacji z 2014 roku.

Kraina Otwartych Okiennic
Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach

W zasadzie, to tego dnia mieliśmy sporo szczęścia, bo jak się okazało na miejscu akurat Puchły odwiedziła jakaś wycieczka zorganizowana, która była w trakcie zwiedzania cerkwi. Nie omieszkaliśmy oczywiście skorzystać z szansy danej przez los i również wstąpić do środka, aby przyjrzeć się wnętrzom świątyni, które na co dzień, poza czasem nabożeństw, pozostają raczej zamknięte dla turystów indywidualnych. Dzięki temu mieliśmy okazję zobaczenia bardzo ładnego ikonostasu oraz polichromii pochodzących z lat 60-tych XX w. A właśnie, dodajmy, że i sama cerkiew w Puchłach nie jest wcale tak stara, jakby się mogło wydawać. Obecna budowla pochodzi bowiem z lat 1913-1919 i zgodnie z dokumentami jest już trzecią stojącą w tym miejscu. Archiwa wskazują, iż pierwsza została wybudowana w 1756 roku.

Kraina Otwartych Okiennic
Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach

Kraina Otwartych Okiennic
Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach
 
Niestety zdjęć z wnętrza Cerkwi pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach Wam nie pokażemy. Jesteśmy nauczeni, iż w prawosławnych świątyniach się nie cyka fotek. Uważamy, że zawsze należy uszanować zasady panujące w odwiedzanym miejscu. To dla nas ważna cecha uprawiania odpowiedzialnej turystyki, do której stosujemy się bezwzględnie.
 
Kraina Otwartych Okiennic
Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach

Na koniec Trześcianka

Ostatnią z trzech wsi tworzących Krainę Otwartych Okiennic jest Trześcianka, położona wzdłuż drogi wojewódzkiej 685. W niej również podobnie jak w Puchłach, ale przede wszystkim w Socach, znajdziecie drewniane domostwa z kolorowymi okiennicami, będące symbolem tego miejsca. Niestety ze względu na spory (jak na okolice) ruch na asfaltówce, nie panuje tu aż tak spokojna i sielska atmosfera, jak w pozostałych dwóch miejscowościach. Myślimy, że brak niesamowitego poczucia dotarcia na przysłowiowy "koniec świata" sprawił, iż akurat Trześcianka nie do końca nas w sobie rozkochała. Może gdybyśmy zaczęli właśnie tu i stopniowali napięcie, kierując się ostatecznie w stronę Soc, mogłoby być inaczej. Przecież nie wszystko zawsze musi się podobać - nieprawdaż?
 
Kraina Otwartych Okiennic
Cerkwi pw. św. Michała Archanioła w Trześciance
 
Zanim jednak ruszyliśmy w dalszą drogę do Lublina, zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę przy tutejszej Cerkwi pw. św. Michała Archanioła (1864-1867 r.), aby pocykać kilka pamiątkowych zdjęć z myślą właśnie o tym wpisie. Sama świątynia była zamknięta (do przewidzenia), więc uskuteczniliśmy jedynie krótki spacer wokół pomalowanego na dziwny, zielony kolor budynku. Taka barwa elewacji, to efekt remontu przeprowadzonego w 2014 roku i zgodnie z symboliką prawosławia oznacza ducha świętego. 

Kraina Otwartych Okiennic - czy warto?

Kraina Otwartych Okiennic
Kraina Otwartych Okiennic
 
Krainę Otwartych Okiennic żegnaliśmy z uśmiechem na ustach i  w pełni usatysfakcjonowani. Będziemy to powtarzać w nieskończoność, ale właśnie do takiego miejsca chcieliśmy trafić, jeszcze nie zmanierowanego przez masową turystykę, oryginalnego, a jednocześnie tak prawdziwego, jak to tylko możliwe. Czy warto zatem odwiedzić Soce, Puchły i Trześciankę? Pewnie spodziewacie się odpowiedzi "zdecydowanie tak", jednak dla nas wcale nie jest ona aż tak oczywista. Nie każdemu bowiem przypadnie do gustu po prostu wieś bez placu zabaw, straganów z pamiątkami, kilku restauracji i kawiarni serwującej porządne latte. To raczej wybór dla osób szukających odskoczni od standardowej oferty turystycznej. Oczywiście nie jest naszym zamiarem aby kogokolwiek szufladkować, jednak z własnego doświadczenia wiemy, że naszą Madzię bardziej będzie pasjonowało chociażby podglądanie żubrów w Białowieży, niż pomalowanych okiennic w Socach. To zrozumiałe, choć ona akurat wie, że aby mieć swoje atrakcje musi pozwolić czasem rodzicom na ich fanaberie :)
 
Więcej zdjęć z Krainy Otwartych Okiennic znajdziecie w naszej galerii TUTAJ
Polecamy również nasz wpis o Supraślu. Przeczytacie go klikając TUTAJ.

Komentarze