wtorek, 15 sierpnia 2017

Z wizytą na Ziemi Wieluńskiej


Pewnie zdążyliście już zauważyć, że w tym roku zdecydowanie stawiamy podróżniczo na naszą Polskę. Nie inaczej będzie również w tym wpisie. Zapraszamy Was na wspólną wędrówkę po Wieluniu oraz jego okolicach. Nie będzie może spektakularnie, lecz momentami na pewno bardzo malowniczo i z całkiem sporą domieszką tego, co Małki lubią najbardziej, czyli architektury drewnianej. Spróbujemy Was zachęcić do wizyty w tym, wciąż trochę niedocenianym, zakątku Polski. Czy nam się uda? No cóż...zobaczymy.


Na wstępie winni jesteśmy Wam małe wyjaśnienie. Skąd w ogóle wziął się pomysł na wyjazd w okolice Wielunia? Otóż już jakiś czas temu znajomi ze Zgierza zaproponowali, abyśmy wspólnie spędzili czerwcowy długi weekend na wojażach po województwie łódzkim. Przyjedźcie, mówili, razem odwiedzimy kilka ciekawych miejsc oraz tutejszych atrakcji, a jednocześnie będzie doskonała okazja żeby się wreszcie spotkać i pogadać. Nie mogliśmy nie skorzystać z takiej propozycji, więc bez chwili zawahania zgodziliśmy się. Jednak jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy odłożyć telefonu, kiedy dotarło do nas, że przecież my nawet nie mamy zaplanowanego urlopu na ten nieszczęsny piątek po Bożym Ciele... Można rzec klasyczny zonk. I właśnie wtedy zaświtała nam w głowach genialna myśl. Przypomnieliśmy sobie o istnieniu Muzeum Wnętrz Dworskich w podwieluńskim Ożarowie. Lokalizacja wydawała się wręcz idealna. Ledwie około 1,5 godziny wygodnej jazdy ekspresówką S8 od domu, a przy tym niemal dokładnie w połowie drogi pomiędzy Zgierzem i Wrocławiem. Zresztą samo miejsce już od jakiegoś czas braliśmy pod uwagę, rozważając różne pomysły na jednodniowe wycieczki.

piątek, 23 czerwca 2017

Europejski Szlak Zamków i Pałaców cz.6 - Zamek na wodzie w Wojnowicach

Do Wojnowic docieramy po kilkunastu minutach od wyjazdu z Wrocławia. Gdy tylko wysiadamy z auta, zewsząd zaczyna nas otaczać soczysta zieleń, a błogą ciszę zakłóca jedynie zażarta dyskusja, jaką toczą ze sobą niezliczone rzesze mieszkających tu ptaków. To wręcz idealne tło na krótki, kilkugodzinny wypad poza miasto. Zdają się to potwierdzać grupki rowerzystów, które co rusz przekraczają bramę wjazdową na teren kompleksu zmierzając w kierunku zamku na wodzie. Ich widok nie powinien tu nikogo dziwić, w końcu znajdujemy się na trasie Szlaku Rowerowego Odra-Barycz. 


Kiedy pierwszy raz spoglądamy na wyłaniający się zza rozłożystych, wiekowych drzew pałac, momentalnie uruchamia się nam wyobraźnia podpowiadając obrazy rodem z filmów romantycznych. Wieczór, rozgwieżdżone niebo odbijające się w gładkiej tafli wody, świece... Od razu nachodzi nas myśl, że chyba na całym Dolnym Śląsku nie znajdziemy drugiego takiego miejsca, gdzie powyższa scena byłaby równie realna i odpowiednia. Nic dziwnego zatem, że młode pary tak chętnie wybierają renesansowy zamek w Wojnowicach, by w jego XIV-wiecznych murach organizować swoje imprezy weselne.

piątek, 26 maja 2017

Europejski Szlak Zamków i Pałaców cz.5 - Zamek Książ

Parafrazując słynne powiedzenie ks. Benedykta Chmielowskiego: "Jaki Książ jest, każdy widzi". Któż bowiem nie rozpoznałby na fotografii charakterystycznej sylwetki tego najpopularniejszego z dolnośląskich zamków? Napisano o nim już setki artykułów i publikacji, a odkąd w mediach gruchnęła wieść, iż w okolicy natrafiono na Złoty Pociąg przeżywa on wręcz oblężenie turystów. Oczywiście historia ze skarbami pochowanymi w wagonach gdzieś głęboko pod ziemią okazała się póki co jedynie bajką, ale ze względu na to, że przez kilka miesięcy emocjonowała się nią cała Polska, staliśmy się świadkami nastania mody na Góry Sowie, a także sam Wałbrzych. Zamek Książ to jednak nie tylko stulecia bogatej historii, zachwycająca pięknem architektura, czy nierozwiązane wciąż zagadki z okresu II Wojny Światowej, lecz również słynny Festiwal Kwiatów, który w tym roku miał już swoją 29 edycję. I to właśnie o nim chcielibyśmy Wam co nieco opowiedzieć.


Do Książa dotarliśmy w sobotnie przedpołudnie. Zazwyczaj o tej porze, w trakcie trwania festiwalu, parking przed zamkiem pęka w szwach i aby zostawić auto trzeba szukać szczęścia znacznie dalej. Ku naszemu zaskoczeniu tym razem w kolejce do wjazdu stało tylko kilka pojazdów. To był dobry znak. Jednak przeczucie, by mimo majówki ruszyć do Wałbrzycha nas nie myliło. Nie do końca przewidywalna aura oraz fakt, że tegoroczna impreza miała potrwać aż pięć dni zrobiły swoje. Ludzi, co by nie mówić, było rzeczywiście mało, a na pewno zdecydowanie mniej niż pamiętaliśmy z poprzednich edycji tej imprezy. Ponadto wielu z tych, którzy już dotarli szybko przegonił przelotny, lecz momentami intensywny deszcz, pojawiający się nad zamkiem kilkukrotnie w ciągu dnia. Brak tłumów to oczywiście same plusy, a największym z nich było to, iż nie musieliśmy się nigdzie spieszyć ani za niczym gonić. Mieliśmy dzięki temu mnóstwo czasu by delektować się śliczną okolicą oraz na spokojnie przyjrzeć się nowościom i zmianom, jakie zaszły w trakcie ostatnich czterech lat, bo właśnie tyle minęło od naszej poprzedniej wizyty w tym miejscu.

sobota, 29 kwietnia 2017

Europejski Szlak Zamków i Pałaców cz.4 - Zamek Grodziec

Jaki jest sposób by udanie zainaugurować sezon turystyczny? Najlepiej stworzyć odpowiednie święto z tej okazji. Tak pomyśleli właściciele Zamku Grodziec i już od kilku lat z powodzeniem, na początku kwietnia, organizują Święto Kwitnącej Przylaszczki i Zawilca. W tym roku wszystkie znaki na niebie i na ekranie zapowiadały, że pogoda ma dopisać, więc długo się nie zastanawiając, namówiliśmy jeszcze rodziców i wspólnie wybraliśmy się w to miejsce, aby miło spędzić niedzielne popołudnie, a przy okazji zwiedzić kolejny z obiektów znajdujących się na Europejskim Szlaku Zamków i Pałaców.


Przejazd autostradą A4 minął nam ekspresowo na pogaduchach oraz słuchaniu płyty z grecką muzyką. Zakupiliśmy ją jako pamiątkę podczas rejsu na wyspę Skiathos i od tamtej pory towarzyszy nam prawie zawsze w trakcie podróży autem, często ratując życie kiedy akurat Madzia nie ma nastroju do wycieczek. Nawet się nie zorientowaliśmy, a już przed nami pojawiły się tablice informujące o węźle Chojnów, na którym zamierzaliśmy zjechać z wygodnej dwupasmówki. Pozostały odcinek około 20 kilometrów musieliśmy już pokonać lokalnymi traktami. Odległość wydawała się być niewielka, ale ten fragment zdecydowanie nie należał do nudnych. Z początku było jednak dość monotonnie, bo z każdej strony otaczały nas szczere pola. Typowy wiejski, sielankowy widoczek. Jazdę urozmaicała za to koszmarnie dziurawa nawierzchnia, którą przemieszczanie się bardziej przypominało slalom gigant niż zwykłe prowadzenie auta. Krajobraz diametralnie się jednak zmienił parę kilometrów dalej. Ledwie dotarliśmy do wsi Zagrodno, a już pojawiły się  pagórki i niewielkie wąwozy. Tu trasa poprowadzona została wzdłuż meandrującej, niewielkiej rzeki Skorej, przybierając kształt serpentyny z wieloma ostrymi i zdradliwymi zakrętami. Był to jednak dopiero przedsmak tego, co miało nas czekać w ostatnim etapie. Po minięciu miejscowości Grodziec, w której można zobaczyć pozostałości pięknego niegdyś pałacu wraz z zabytkowym parkiem (tego dnia pokrywał go kobierzec kwitnących zawilców) znak nakazywał skręcić w prawo. Gdy tylko to uczyniliśmy, stanęliśmy oko w oko ze szczytem wygasłego wulkanu, na którym dumnie wznosił się zamek. Góra ma wprawdzie tylko niecałe 400 metrów wysokości, ale stojąc samotnie robi imponujące wrażenie. Równie imponująca była także droga, jaką należy pokonać, aby dostać się na jej wierzchołek. Kręta i wąska, tak że w wielu momentach problem stanowi minięcie się dwóch samochodów, a przy tym wiedzie ona cały czas stromo pod górę. Na szczęście Stiluś sprawił się dzielnie i po 1,5 godziny od wyjazdu z domu w końcu dotarliśmy na miejsce.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Europejski Szlak Zamków i Pałaców cz.3 - Oleśnica


Wiosna trwa w najlepsze, a my korzystając ze sprzyjającej pogody, w dalszym ciągu nie zwalniamy tempa w naszej podróży po kolejnych obiektach znajdujących się na Europejskim Szlaku Zamków i Pałaców. W trzeciej odsłonie chcielibyśmy Wam zaproponować wspólny spacer po mieście szczególnie dla nas ważnym. Mieście, w którym przyszła na świat nasza córka Madzia. Zapraszamy Was zatem do Oleśnicy i tamtejszego Zamku Książęcego.

Będąc jeszcze studentem Oleśnicę zdarzało mi się odwiedzać dość często z racji rodzinnych wyjazdów do znajdującego się w niej aquaparku. Wówczas kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z tego, że poza niewątpliwą atrakcją, jaką dla nas (mnie i brata) stanowił otwarty w 2006 roku Park Wodny Atol, znajduje się tam również wiele pięknych i cennych zabytków. Owszem jadąc DK nr 8 można było dostrzec przez szyby samochodu kilka strzelistych wież górujących nad resztą zabudowy, ale jednak mimo wszystko Starówkę mijało się bokiem, więc nie było najmniejszych szans by cokolwiek interesującego wypatrzyć. Moje podejście do Oleśnicy zmieniło się diametralnie wraz z przyjściem na świat Madzi i koniecznością wybrania się do Ratusza w celu dopełnienia wszelkich urzędniczych formalności związanych ze zgłoszeniem narodzin dziecka. Wtedy to pierwszy raz trafiliśmy z Olą na tutejszy Rynek, który spodobał nam się do tego stopnia, że postanowiliśmy nań wrócić, jak tylko dziewczyny będą gotowe na dłuższe spacery. No i wróciliśmy i to już trzykrotnie :)