piątek, 17 marca 2017

Europejski Szlak Zamków i Pałaców cz.1 - Zamek Grodno


Zima ustąpiła i wreszcie nadszedł pierwszy, ciepły weekend w tym roku. Nosiło nas już od pewnego czasu, a przy tym odczuwaliśmy co raz bardziej brak jakichkolwiek podróży, dlatego też na wieść o temperaturach rzędu 17-19 stopni Celsjusza i pięknej, słonecznej pogodzie bez chwili zawahania podjęliśmy decyzję o jednodniowym wypadzie do Zamku Grodno. Uznaliśmy wspólnie, że to idealne miejsce na inaugurację sezonu turystycznego oraz rozpoczęcie realizacji naszego tegorocznego planu polegającego na zjechaniu całego Europejskiego Szlaku Zamków i Pałaców.

Czy słyszeliście kiedykolwiek o tym szlaku? Nie? To już Wam tłumaczymy o co chodzi... A więc z inicjatywy Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej stworzono nową trasę obejmującą swoim zasięgiem szesnaście zamków i pałaców rozsianych na terenie całego województwa dolnośląskiego. Znalazły się tu między innymi takie tuzy jak Książ, Czocha czy Bolków ale także kilka mniej znanych obiektów, wśród których można wymienić chociażby pałace w Krobielowicach i Staniszowie oraz Zamek Topacz. Generalnie plany są "mocarstwowe", gdyż autorzy tego projektu zamierzają rozwijać go na całą Polskę oraz inne kraje Europy. Według nas ten pomysł może się przyjąć i już wkrótce usłyszymy o nim szerzej. Póki co zapraszamy na oficjalną stronę szlaku, którą znajdziecie TUTAJ.

piątek, 3 marca 2017

Kaukaz Południowy dzień 7 Gruzja - Mccheta i okolice


"Spojrzenie na Sweti Cchoweli jest wspaniałym doznaniem w każdej porze dnia: o poranku kolorystyka przypomina kolor jaszczurki, gdy zapada zmrok oświetlona jest niezmordowanym słońcem i przybiera złocistą barwę, natomiast po zmroku, pod niebem usianym gwiazdami, bryła katedry, pełna dostojeństwa i harmonii, zwraca się ku niebu"

Konstantin Gamsachurdia (pisarz gruziński, 1893-1975)

Siódmy dzień naszej podróży poślubnej po Kaukazie Południowym był zarazem ostatnim, który spędzaliśmy w Gruzji. Jako, że pociąg do Erywania zgodnie z rozkładem odjeżdżał dopiero około godziny 21, niezastąpiona Irina, wieczorem po powrocie z Kachetii, zaproponowała nam jeszcze jedną wycieczkę. Miał to być wyjazd do miejsca, które stanowi kolebkę gruzińskiej tożsamości narodowej i jeden z najważniejszych punktów historycznych i religijnych na mapie tego kraju. Mowa tu o dawnej stolicy -  Mcchecie, położonej w odległości około 25 kilometrów od Tbilisi. Krótka narada, jeden telefon Iriny i już wiedzieliśmy, że Schumacher będzie na nas czekał, tak jak dzień wcześniej, przed wejściem do hostelu.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Kaukaz Południowy dzień 6 Gruzja - Kachetia


Wpis ten dedykujemy Irinie Dżaparidze, dzięki której nasz pobyt w Gruzji okazał się dużo łatwiejszy niż przypuszczaliśmy. Iriny z nami już nie ma ale na pewno zostanie ona w pamięci wielu Polaków odwiedzających Tbilisi jako osoba wyjątkowo otwarta na ludzi i zawsze gotowa nieść pomoc...

Ledwo zdążyliśmy zjeść śniadanie, a do naszego pokoju w hostelu wpadła Irina oznajmiając, że kierowca już na nas czeka. Długo się nie zastanawiając chwyciliśmy aparaty, wcześniej przygotowane plecaki z prowiantem i szybko wyszliśmy przed budynek. Schumacher, jak go nazywała, okazał się być Gruzinem w wieku około 60 lat, który kompletnie nie znał angielskiego. My z kolei ni w ząb nie mówiliśmy po rosyjsku, więc pierwsza myśl jaka przychodziła wtedy do głowy brzmiała: "No to będzie dzisiaj ciekawie...". Całe szczęście, że chociaż samochód miał porządny. Kilkunastoletnie Suzuki Vitara, którym mieliśmy tego dnia przemierzać najciekawsze zakątki Kachetii, wydawał się na tamten moment istną limuzyną, zwłaszcza gdy porównać go z Ładą Huseyna z Azerbejdżanu. Plan na ten dzień: przede wszystkim klasztory w David Gareja. O nie głównie nam chodziło. A co dalej? Tego nawet my nie wiedzieliśmy. Wiedziała za to Irina oraz Schumacher, który przed odjazdem dostał od niej dokładne wytyczne.

niedziela, 22 stycznia 2017

Malta - Z wizytą w wiosce Popeye'a


Na Malcie nie brakuje bajkowych krajobrazów i miejsc, ale jeżeli chcecie poczuć się na prawdę jak w bajce, i to dosłownie, koniecznie musicie odwiedzić Wioskę Popeye'a. Zapraszamy zatem do wspólnego spaceru po tym niesamowitym zakątku.

Kiedy w 1979 roku Robert Altman wpadł na pomysł nakręcenia musicalu opartego na komiksach i kreskówkach o przygodach zabawnego marynarza uwielbiającego szpinak, raczej nie przypuszczał, że scenografia do tej hollywoodzkiej produkcji przetrwa dłużej oraz zyska większą popularność niż sam film. Nawet mimo tego, że w rolę tytułowego bohatera wcielił się nieodżałowany Robin Williams musical nie zyskał zbyt dużego rozgłosu na świecie, za to zbudowana od podstaw na jego potrzeby wioska ma się wciąż dobrze i już jako park rozrywki przyciąga rokrocznie rzesze turystów chcących poczuć się tam jak w bajce.

czwartek, 12 stycznia 2017

Klify Dingli - Na maltańskim odludziu


Od naszej wyprawy na Maltę minęło już pół roku ale do tej pory jakoś nie możemy przestać o niej myśleć. Ten kraj nas oczarował i rozkochał w sobie jak chyba żaden inny do tej pory. Tym razem zabieramy Was do miejsca, które z powodzeniem można nazwać odludziem, o ile na wyspie wielkości Krakowa można w ogóle o czymś takim mówić. Co ciekawe to właśnie tam udało nam się zjeść chyba najsmaczniejsze w życiu truskawki... Ciekawi? Zapraszamy na Klify Dingli.

Autobus linii 201 kursuje mniej więcej co godzinę pomiędzy lotniskiem i dawną stolicą państwa - Mdiną. Jest to jedna z najciekawszych i najbardziej malowniczych tras w całej ofercie publicznego transportu na Malcie. To także jedyna alternatywa dla niezmotoryzowanych turystów, dzięki której w dość łatwy i tani sposób mogą oni dotrzeć do najważniejszych atrakcji południowo-zachodniej części wyspy. Wśród których można wymienić choćby: Blue Grotto, neolityczne świątynie Hagar Qim oraz Mnajdra, a także nasz kolejny cel podróży - Klify Dingli. Z racji swojego stricte turystycznego charakteru oraz faktu, że prowadzi ona przez najmniej zaludniony region w całym kraju linią tą przemieszczają się głównie obcokrajowcy, w tym także wielu naszych rodaków.